wtorek, 7 kwietnia 2015

♥ROZDZIAŁ 1 – Przeszłość Powraca♥

       - I pamiętaj spakować kosmetyki! – Krzyknęła zza drzwi mama.
       - Jasne, jasne. – Odpowiedziałam.
Pakowanie miałam już prawie za sobą, lecz rodzice byli niesamowicie nerwowi i kilka razy mówili o jednym i tym samym. Zresztą nie tylko oni się tak stresowali, bo ja także nie wiedziałam, w co ręce włożyć. Minęły już cztery miesiące od tragicznej śmierci Nadii, mojej kochanej siostry, a ja wciąż nie mogłam ułożyć sobie życia, zacząć od nowa, uśmiechać się. Po prostu nie potrafiłam zapomnieć tych wszystkich pięknych chwil, tego uśmiechu Nadii, który zawsze dodawał mi otuchy, jej pozytywnego nastawienia do życia i nieustannej radości.
Podeszłam do ostatniej półki, by zakończyć pakowanie. Otworzyłam ją. Okazało się, że leżał tam tylko album. Mój i siostry. NASZ album. Nie mogłam się powstrzymać. Zaczęłam oglądanie. Były tam nasze wspólne fotografie, najwspanialsze pamiątki z całego życia. Zdjęcia uwieczniające nasze smutki, radości, wszystkie chwile. Nagle za jednym z nich ujrzałam jakąś kartkę. Wyjęłam fotografię, a następnie chwyciłam moje „znalezisko”. Był to list od Nadii! Zaczęłam czytać i już na początku nie mogłam powstrzymać łez… :
   „                                                                 Kochana Kaju!

       Jeśli czytasz ten list, to znaczy, że mnie już nie ma. Mam nadzieję, że wybaczysz mi to, iż Cię zostawiam. Ja po prostu nie mogę inaczej. Pamiętaj, że Cię kocham i to, że nie ma mnie przy Tobie ciałem, wcale nie oznacza, że duchowo również jestem nieobecna. Ty i rodzice nawet nie wiecie, przez co przeszłam…”
                                    

Musiałam przerwać. Z tego wynika, że Nadia chciała swojej śmierci. Ale dlaczego? Przecież wszystko da się jakoś znieść. Czemu ona mi to zrobiła?! … Pewnie w dalszej części listu jest wszystko wyjaśnione, niestety na obecną chwilę doznałam wystarczającego szoku. Nie miałam ani siły, ani odwagi czytać dalej. Postanowiłam też, że przemilczę ten fakt i nic nie powiem rodzicom… Schowałam kartkę do albumu, a ten do walizki, i pobiegłam na dół oznajmić rodzicom, że jestem gotowa do wyjazdu. Przynajmniej tak fizycznie, bo psychicznie nigdy nie będę w stanie opuścić tego miejsca…
- Ale na pewno wszystko masz? Kosmetyki, ubrania, książki, zeszyty, pamiątki i inne rzeczy? – Dopytywała mnie mama.
- Pewnie, torby leżą w moim pokoju, jak chcesz, to je zniosę.
- Nie, nie trzeba, tata to zrobi. Teraz wyjdź do ogrodu, ktoś tam na ciebie czeka.
- Kto?! – Spytałam, ale odpowiedzi już nie uzyskałam.


Wyszłam na zewnątrz i moim oczom ukazała się Karolina. Moja najlepsza przyjaciółka. Tak bardzo się cieszyłam, że mnie odwiedziła. Potrzebowałam jej w tym momencie. Zawsze wiedziała, kiedy mi jej brakuje. Zupełnie, jakby czytała mi w myślach.

                                     

- Hej. Jak się czujesz kochana? – Spytała smutnym głosem.
- Cześć. A jak mam się czuć? Opuszczam miejsce, w którym żyłam od urodzenia, w którym uczyłam się mówić, chodzić, szanować, kochać, w którym uczyłam się żyć.  Miejsce, w którym spędziłam tyle magicznych chwil. Mój dom. Ciągle to do mnie nie dociera.
- Rozumiem cię. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo będę za tobą tęsknić. Jesteś jedyną osobą, której mogę powiedzieć o wszystkim, mając pewność, że nie będzie mnie oceniać. Kocham cię!
- Ja ciebie też kocham! – I przytuliłam Karolinę z całych sił. Poczułam jej mokry policzek na moim ramieniu i sama się popłakałam.
- Dobra, już dobra. Starczy tych łez. – Wyrwała się z uścisku, próbując poprawić mi nastrój. - Przecież będziemy utrzymywały kontakt. Zawsze będę przy tobie, niezależnie od tego, co będzie się działo. Tam, nad morzem, może fizycznie będę nieobecna, jednak duchowo będę przy tobie. Nie zapominaj o tym! – Te słowa Karoliny dodały mi otuchy. Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę, jak bardzo jej potrzebuję i ile jej zawdzięczam. – I dziękuję, że zawsze przy mnie byłaś. Wiem, że mam trudny charakter, ale ty potrafiłaś to znieść. Dziękuję ci, bo bez ciebie nie byłabym taka, jaka jestem. Dziękuję, bo…
- Nie! To ja ci dziękuję. Zawsze mogłam liczyć na twoją pomocną dłoń, byłaś dla mnie oparciem. Dziękuję ci za wszystko. I za nic. Po prostu ci dziękuję . – Powiedziałam przez łzy.
- Nie musisz mi dziękować, nie masz za co… Po prostu byłam twoją przyjaciółką. Nadal nią jestem. I zawsze będę.
- Wiem o tym, i właśnie dlatego należą ci się ogromne podziękowania! – Jeszcze raz mocno przytuliłam Karolinę.
- Hahaha ! My się tu tak czule żegnamy, a ja nawet nie mam pojęcia, kiedy wyjeżdżasz.
- Dziś wieczorem. Niestety.
- Stety, niestety, trzeba żyć dalej! Nie zakładaj z góry, że w Darłowie będzie aż tak źle. Może w szkole poznasz nowych znajomych? A może znajdzie się również ten „książę z bajki”? Wspominałaś też coś o tym, że będziesz wolontariuszką w schronisku. Jak dla mnie, zapowiada się całkiem nieźle…
- Patrząc z takiej perspektywy – rzeczywiście, powinno być idealnie! Ale co, jeśli w szkole nikt mnie nie zaakceptuje? Co, jeżeli każdą przerwę będę spędzała w samotności, marząc, by w końcu wrócić do domu? Co, jeżeli ten „książę” okaże się być zwykłym podrywaczem, który złamie mi serce? Ale w jednym się zgodzę. Pomoc w schronisku na pewno mi się spodoba!
- Widzisz? Przynajmniej jeden mój argument cię przekonał. „Lepszy rydz, niż nic”.
- Niby tak, ale obawiam się jeszcze jednego…
- Czego?
- Tego, że nie będę potrafiła zapomnieć Nadii, naszych wspólnych chwil w tym domu. Tego nieustannego przekonania, że ona zostaje tu, w Warszawie, a ja ją opuszczam. Ta myśl nie daje mi spokoju…
- Ej, mała! Przecież dobrze wiesz, że ona będzie tam, gdzie ty! – Karolina chwyciła mnie za ramiona i popatrzyła prosto w oczy. – Ale wiem, co może poprawić ci humor.
- Serio? Wiesz? No to słucham…
- Chodź ze mną. Pokażę ci coś!
- Ale co?! Mam tylko godzinę…
- Zaraz się dowiesz co, wierz mi, że będziesz zachwycona! – I złapała mnie za rękę, ciągnąc w stronę parku…


I co sądzicie o 1 rozdziale? Wiem, nie jest najlepszy, ale liczę, że nie najgorszy ;) Pamiętajcie, jestem początkującą blogerką. Proszę o komentarze, bo jak już wcześniej wspomniałam, bardzo motywują ^_^ Przyjmuję wszelką krytykę i rady, ponieważ one pomogą mi polepszyć bloga. Następny rozdział powinien pojawić się za tydzień, ewentualnie za dwa :) Do zobaczenia :*

sobota, 28 marca 2015

♥PROLOG♥

       Wszystko zaczęło się tamtego ponurego, chłodnego popołudnia… Do dziś nie mogę w to uwierzyć. Od tamtego dnia moi rodzice i ja zostaliśmy sami. Straciliśmy nasz sens życia, nasze szczęście, najważniejszą dla nas osobę. Ja szczególnie nad tym ubolewam i to, chyba, mi najtrudniej pogodzić się z faktem, że Bóg zabrał do siebie pewną część mnie. Nie ma już mojej bratniej duszy, osoby, dzięki której chciałam żyć… Od ósmego listopada nie żyje moja siostra, mój wzór. Ciągle zadaję sobie pytanie, czemu to właśnie mnie się przytrafiło… Wieczorami płaczę w poduszkę i wspominam wszystkie nasze wspólne chwile. Było ich tak dużo… Śmierć najważniejszej osoby w życiu mojej rodziny spowodowała wielki ból. Moi rodzice nie potrafili wytrzymać dłużej w naszym starym domu, za dużo wspomnień. Postanowili, że zamieszkamy nad morzem, w domu po mojej babci. Nie zbyt podoba mi się ten pomysł, przecież tu, w Warszawie, mam przyjaciół, szkołę, całe swoje życie! Ale niestety, muszę pogodzić się z decyzją moich rodziców. Może w Darłowie nie będzie tak źle? Może zawrę nowe przyjaźnie? Może spotkam tego wymarzonego księcia z bajki? A może nikt mnie nie polubi i każdą chwilę będę spędzała w samotności? Niestety, wszystko ma swój początek i swój koniec. Moje życie z siostrą, w wielkiej metropolii, dobiegło końca. Razem z rodzicami rozpoczynam nową historię, w nowym otoczeniu. Jeszcze nie wiem, czy odnajdę się w nowym miejscu, ale jednego jestem pewna. NIGDY nie zapomnę mojej siostry…
                                                                                                                      
                         
I jest prolog :) Mam nadzieję, że Wam się podoba i, że w jakimś stopniu zachęciłam Was do dalszego czytania bloga. Zachęcam do pozostawienia komentarzy. Są one bardzo motywujące :3 I od razu mówię,   że dopiero zaczynam moją przygodę z pisaniem. Jestem otwarta na wszelką krytykę :)

Do następnego wpisu :*

♥O MNIE♥

 ♥Helooł♥    Postanowiłam podzielić się z Wami moimi opowiadaniami, mam nadzieję, że Was nie zanudzę :)                        
                                                        A teraz kilka faktów o mua :*
      Jestem Nikola, ale znajomi i przyjaciele mówią do mnie Nicol ^_^ . Mam prawie 14 lat. Mieszkam w okolicy Słupska. Moją pasją jest żeglarstwo♥ Kocham ten sport i chcę się w jego kierunku rozwijać. Lubię też pisanie, dlatego myślę również o dziennikarstwie. W wolnym czasie uwielbiam słuchać muzyki♥ Moim marzeniem jest spotkanie idoli i udział w regatach żeglarskich. 
     Jak każdy człowiek mam różne wady... Najgorsze z nich to chyba to, że bardzo szybko się poddaję, tracę wiarę w siebie... Jestem troszku niecierpliwa xD    
     Moim zdaniem w życiu najważniejsze jest, by być dobrym i odważnym, oraz by mieć prawdziwych przyjaciół :) Te przekonania trzymają mnie przy życiu .


                  To chyba wszystko... 
Wkrótce pojawi się na blogu prolog♥    
Do założenia bloga zainspirowała mnie pewna Espinoser♥ Dziękuję Jej za to :3
POZDRAWIAM ! 

#Espinoser
#Depphead
#Lodosta
#Xabianista
#Ruggerista
#V-lover (fanka wszystkich innych aktorów z Violetty)