♥ROZDZIAŁ
1 – Przeszłość Powraca♥
- I pamiętaj
spakować kosmetyki! – Krzyknęła zza drzwi mama.
- Jasne, jasne. – Odpowiedziałam.
Pakowanie miałam już prawie za sobą, lecz rodzice byli niesamowicie nerwowi i kilka razy mówili o jednym i tym samym. Zresztą nie tylko oni się tak stresowali, bo ja także nie wiedziałam, w co ręce włożyć. Minęły już cztery miesiące od tragicznej śmierci Nadii, mojej kochanej siostry, a ja wciąż nie mogłam ułożyć sobie życia, zacząć od nowa, uśmiechać się. Po prostu nie potrafiłam zapomnieć tych wszystkich pięknych chwil, tego uśmiechu Nadii, który zawsze dodawał mi otuchy, jej pozytywnego nastawienia do życia i nieustannej radości.
Podeszłam do ostatniej półki, by zakończyć pakowanie. Otworzyłam ją. Okazało się, że leżał tam tylko album. Mój i siostry. NASZ album. Nie mogłam się powstrzymać. Zaczęłam oglądanie. Były tam nasze wspólne fotografie, najwspanialsze pamiątki z całego życia. Zdjęcia uwieczniające nasze smutki, radości, wszystkie chwile. Nagle za jednym z nich ujrzałam jakąś kartkę. Wyjęłam fotografię, a następnie chwyciłam moje „znalezisko”. Był to list od Nadii! Zaczęłam czytać i już na początku nie mogłam powstrzymać łez… :
- Jasne, jasne. – Odpowiedziałam.
Pakowanie miałam już prawie za sobą, lecz rodzice byli niesamowicie nerwowi i kilka razy mówili o jednym i tym samym. Zresztą nie tylko oni się tak stresowali, bo ja także nie wiedziałam, w co ręce włożyć. Minęły już cztery miesiące od tragicznej śmierci Nadii, mojej kochanej siostry, a ja wciąż nie mogłam ułożyć sobie życia, zacząć od nowa, uśmiechać się. Po prostu nie potrafiłam zapomnieć tych wszystkich pięknych chwil, tego uśmiechu Nadii, który zawsze dodawał mi otuchy, jej pozytywnego nastawienia do życia i nieustannej radości.
Podeszłam do ostatniej półki, by zakończyć pakowanie. Otworzyłam ją. Okazało się, że leżał tam tylko album. Mój i siostry. NASZ album. Nie mogłam się powstrzymać. Zaczęłam oglądanie. Były tam nasze wspólne fotografie, najwspanialsze pamiątki z całego życia. Zdjęcia uwieczniające nasze smutki, radości, wszystkie chwile. Nagle za jednym z nich ujrzałam jakąś kartkę. Wyjęłam fotografię, a następnie chwyciłam moje „znalezisko”. Był to list od Nadii! Zaczęłam czytać i już na początku nie mogłam powstrzymać łez… :
„ Kochana
Kaju!

Musiałam przerwać. Z tego wynika, że Nadia chciała swojej
śmierci. Ale dlaczego? Przecież wszystko da się jakoś znieść. Czemu ona mi to
zrobiła?! … Pewnie w dalszej części listu jest wszystko wyjaśnione, niestety na
obecną chwilę doznałam wystarczającego szoku. Nie miałam ani siły, ani odwagi
czytać dalej. Postanowiłam też, że przemilczę ten fakt i nic nie powiem
rodzicom… Schowałam kartkę do albumu, a ten do walizki, i pobiegłam na dół
oznajmić rodzicom, że jestem gotowa do wyjazdu. Przynajmniej tak fizycznie, bo
psychicznie nigdy nie będę w stanie opuścić tego miejsca…
- Ale na pewno wszystko masz? Kosmetyki, ubrania, książki, zeszyty, pamiątki i inne rzeczy? – Dopytywała mnie mama.
- Pewnie, torby leżą w moim pokoju, jak chcesz, to je zniosę.
- Nie, nie trzeba, tata to zrobi. Teraz wyjdź do ogrodu, ktoś tam na ciebie czeka.
- Kto?! – Spytałam, ale odpowiedzi już nie uzyskałam.
- Ale na pewno wszystko masz? Kosmetyki, ubrania, książki, zeszyty, pamiątki i inne rzeczy? – Dopytywała mnie mama.
- Pewnie, torby leżą w moim pokoju, jak chcesz, to je zniosę.
- Nie, nie trzeba, tata to zrobi. Teraz wyjdź do ogrodu, ktoś tam na ciebie czeka.
- Kto?! – Spytałam, ale odpowiedzi już nie uzyskałam.

- Hej. Jak się czujesz kochana? – Spytała smutnym głosem.
- Cześć. A jak mam się czuć? Opuszczam miejsce, w którym żyłam od urodzenia, w którym uczyłam się mówić, chodzić, szanować, kochać, w którym uczyłam się żyć. Miejsce, w którym spędziłam tyle magicznych chwil. Mój dom. Ciągle to do mnie nie dociera.
- Rozumiem cię. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo będę za tobą tęsknić. Jesteś jedyną osobą, której mogę powiedzieć o wszystkim, mając pewność, że nie będzie mnie oceniać. Kocham cię!
- Ja ciebie też kocham! – I przytuliłam Karolinę z całych sił. Poczułam jej mokry policzek na moim ramieniu i sama się popłakałam.
- Dobra, już dobra. Starczy tych łez. – Wyrwała się z uścisku, próbując poprawić mi nastrój. - Przecież będziemy utrzymywały kontakt. Zawsze będę przy tobie, niezależnie od tego, co będzie się działo. Tam, nad morzem, może fizycznie będę nieobecna, jednak duchowo będę przy tobie. Nie zapominaj o tym! – Te słowa Karoliny dodały mi otuchy. Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę, jak bardzo jej potrzebuję i ile jej zawdzięczam. – I dziękuję, że zawsze przy mnie byłaś. Wiem, że mam trudny charakter, ale ty potrafiłaś to znieść. Dziękuję ci, bo bez ciebie nie byłabym taka, jaka jestem. Dziękuję, bo…
- Nie! To ja ci dziękuję. Zawsze mogłam liczyć na twoją pomocną dłoń, byłaś dla mnie oparciem. Dziękuję ci za wszystko. I za nic. Po prostu ci dziękuję . – Powiedziałam przez łzy.
- Nie musisz mi dziękować, nie masz za co… Po prostu byłam twoją przyjaciółką. Nadal nią jestem. I zawsze będę.
- Wiem o tym, i właśnie dlatego należą ci się ogromne podziękowania! – Jeszcze raz mocno przytuliłam Karolinę.
- Hahaha ! My się tu tak czule żegnamy, a ja nawet nie mam pojęcia, kiedy wyjeżdżasz.
- Dziś wieczorem. Niestety.
- Stety, niestety, trzeba żyć dalej! Nie zakładaj z góry, że w Darłowie będzie aż tak źle. Może w szkole poznasz nowych znajomych? A może znajdzie się również ten „książę z bajki”? Wspominałaś też coś o tym, że będziesz wolontariuszką w schronisku. Jak dla mnie, zapowiada się całkiem nieźle…
- Patrząc z takiej perspektywy – rzeczywiście, powinno być idealnie! Ale co, jeśli w szkole nikt mnie nie zaakceptuje? Co, jeżeli każdą przerwę będę spędzała w samotności, marząc, by w końcu wrócić do domu? Co, jeżeli ten „książę” okaże się być zwykłym podrywaczem, który złamie mi serce? Ale w jednym się zgodzę. Pomoc w schronisku na pewno mi się spodoba!
- Widzisz? Przynajmniej jeden mój argument cię przekonał. „Lepszy rydz, niż nic”.
- Niby tak, ale obawiam się jeszcze jednego…
- Czego?
- Tego, że nie będę potrafiła zapomnieć Nadii, naszych wspólnych chwil w tym domu. Tego nieustannego przekonania, że ona zostaje tu, w Warszawie, a ja ją opuszczam. Ta myśl nie daje mi spokoju…
- Ej, mała! Przecież dobrze wiesz, że ona będzie tam, gdzie ty! – Karolina chwyciła mnie za ramiona i popatrzyła prosto w oczy. – Ale wiem, co może poprawić ci humor.
- Serio? Wiesz? No to słucham…
- Chodź ze mną. Pokażę ci coś!
- Ale co?! Mam tylko godzinę…
- Zaraz się dowiesz co, wierz mi, że będziesz zachwycona! – I złapała mnie za rękę, ciągnąc w stronę parku…
- Cześć. A jak mam się czuć? Opuszczam miejsce, w którym żyłam od urodzenia, w którym uczyłam się mówić, chodzić, szanować, kochać, w którym uczyłam się żyć. Miejsce, w którym spędziłam tyle magicznych chwil. Mój dom. Ciągle to do mnie nie dociera.
- Rozumiem cię. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo będę za tobą tęsknić. Jesteś jedyną osobą, której mogę powiedzieć o wszystkim, mając pewność, że nie będzie mnie oceniać. Kocham cię!
- Ja ciebie też kocham! – I przytuliłam Karolinę z całych sił. Poczułam jej mokry policzek na moim ramieniu i sama się popłakałam.
- Dobra, już dobra. Starczy tych łez. – Wyrwała się z uścisku, próbując poprawić mi nastrój. - Przecież będziemy utrzymywały kontakt. Zawsze będę przy tobie, niezależnie od tego, co będzie się działo. Tam, nad morzem, może fizycznie będę nieobecna, jednak duchowo będę przy tobie. Nie zapominaj o tym! – Te słowa Karoliny dodały mi otuchy. Wtedy dopiero zdałam sobie sprawę, jak bardzo jej potrzebuję i ile jej zawdzięczam. – I dziękuję, że zawsze przy mnie byłaś. Wiem, że mam trudny charakter, ale ty potrafiłaś to znieść. Dziękuję ci, bo bez ciebie nie byłabym taka, jaka jestem. Dziękuję, bo…
- Nie! To ja ci dziękuję. Zawsze mogłam liczyć na twoją pomocną dłoń, byłaś dla mnie oparciem. Dziękuję ci za wszystko. I za nic. Po prostu ci dziękuję . – Powiedziałam przez łzy.
- Nie musisz mi dziękować, nie masz za co… Po prostu byłam twoją przyjaciółką. Nadal nią jestem. I zawsze będę.
- Wiem o tym, i właśnie dlatego należą ci się ogromne podziękowania! – Jeszcze raz mocno przytuliłam Karolinę.
- Hahaha ! My się tu tak czule żegnamy, a ja nawet nie mam pojęcia, kiedy wyjeżdżasz.
- Dziś wieczorem. Niestety.
- Stety, niestety, trzeba żyć dalej! Nie zakładaj z góry, że w Darłowie będzie aż tak źle. Może w szkole poznasz nowych znajomych? A może znajdzie się również ten „książę z bajki”? Wspominałaś też coś o tym, że będziesz wolontariuszką w schronisku. Jak dla mnie, zapowiada się całkiem nieźle…
- Patrząc z takiej perspektywy – rzeczywiście, powinno być idealnie! Ale co, jeśli w szkole nikt mnie nie zaakceptuje? Co, jeżeli każdą przerwę będę spędzała w samotności, marząc, by w końcu wrócić do domu? Co, jeżeli ten „książę” okaże się być zwykłym podrywaczem, który złamie mi serce? Ale w jednym się zgodzę. Pomoc w schronisku na pewno mi się spodoba!
- Widzisz? Przynajmniej jeden mój argument cię przekonał. „Lepszy rydz, niż nic”.
- Niby tak, ale obawiam się jeszcze jednego…
- Czego?
- Tego, że nie będę potrafiła zapomnieć Nadii, naszych wspólnych chwil w tym domu. Tego nieustannego przekonania, że ona zostaje tu, w Warszawie, a ja ją opuszczam. Ta myśl nie daje mi spokoju…
- Ej, mała! Przecież dobrze wiesz, że ona będzie tam, gdzie ty! – Karolina chwyciła mnie za ramiona i popatrzyła prosto w oczy. – Ale wiem, co może poprawić ci humor.
- Serio? Wiesz? No to słucham…
- Chodź ze mną. Pokażę ci coś!
- Ale co?! Mam tylko godzinę…
- Zaraz się dowiesz co, wierz mi, że będziesz zachwycona! – I złapała mnie za rękę, ciągnąc w stronę parku…
"Nie jest najlepszy"? Jest doskonały!
OdpowiedzUsuńNie za długi i nie za krótki, ciekawy, a końcówka pozostawia nutkę tajemnicy...po prostu same zalety, hehehe ;)
Jak na początkującą blogerkę - o ile nią jesteś, bo piszesz tak, jakbyś miała już w tym doświadczenie - wystartowałaś genialnie. Oby tak dalej :)
Ps: Przepraszam, że zaśmiecam Ci bloga, ale zapraszam do mnie na nowy rozdział :)
Usuń" Początkująca blogerka" ?
OdpowiedzUsuńNie wierzę :p Piszesz bardzo ładnie, świetnie dobierasz słowa i w efekcie idealnie się łączą:)
Ja jestem początkującą blogerką... Zobacz, jak Ty piszesz, a jak ja... :/
Czasem, jak czytam swojego bloga mam ochotę go usunąć, ale jedyne co mnie powstrzymuje, to to, że po prostu zaczynam przygodę z pisaniem i nie chcę poddać się drugi raz... :/
Końcówka bardzo tajemnicza :)
Nie mogę doczekać się drugiego rozdziału :*
Życzę weny :*
Besos ~ Renia
Mam wrażenie jakby pisała to doświadczona blogerka ;) Rozdział ciekawy i z tajemnicą, to co tygryski lubią najbardziej XD A tak na serio to nie mogę się doczekać następnych rozdziałów :* Życzę powodzenia!
OdpowiedzUsuńPOZDRAWIAM - Ola
Mega się to czyta! Zazwyczaj nie czytam blogów z opowiadaniami ale ten mnie naprawdę zaciekawił. Masz talent! Jestem ciekawa dalszych rozdziałów.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
Julita-krystosiak.blogspot.com